Monday, February 2, 2009

down

caly weekend spedzilismy w domu z nelo, praktycznie nie wychodzac z domu. nelo jest w ostatnim stadium niewydolnosci nerek. przewaznie spi, czasami sie budzi i wtedy robi "obchod" domu. w niedziele bodajze wzielismy ja do psa sasiada, jej ulubionego "kolegi" i wydawala sie byc zadowolona. nie je w ogole. pije, jak jej sie przyniesie wode. caly czas lubi byc glaskana. jestem wykonczona psychicznie, nie mowiac juz o tym, jak musi czuc sie flip, ktory sie nia zajmowal sam przez okres mojej nieoecnosci. oboje wiemy, ze bardzo trudne decyzje sa w niedalekiej przyszlosci i modle sie, zeby w odpowiednim momencie natura zadecydowala za nas. eutanazja lojalnego i kochanego przyjaciela jest straszna.

4 comments:

evek/ewwwek/ewa said...

trzymajcie sie! a ja mocno 3mam za was kciuki! i przesylam choc wirtualnie glaski dla Nelo!!!!

Anonymous said...

Oby odeszla spokojnie i tak, jak piszesz, bez ludzkiej ingerencji.

Anonymous said...

trzymaj sie. nelo na pewno rozumie, ze jestescie przy niej

Anonymous said...

trzymajcie sie..