Tuesday, October 6, 2009

we are wiiineee boottles

tesciowie przyjechali i pojechali. po drodze jeszcze w piatek i sobote pojechalismy do sonoma valley na wiecie - wine tasting. w miedzyczasie dolaczyla do nas szwagierka. jak ktos kiedys widzial ten film sideways, to w sobote wlasnie bylismy to my. sonoma rzut kamieniem od napy, ponoc bardziej "autentyczna", nie wiem. w kazdym razie wiecie, kilkaset winnic i tasting rooms na przestrzeni kilkunastu kilometrow kwadratowych - these numbers don't lie. ubzdragalismy sie, jedni bardziej drudzy mniej. jedyny sposob aby przetrwac rodzinny weekened. ale za to w jakim stylu.

a teraz nic tylko decyzje, decyzje. a mnie dopadl paraliz decyzyjny na wszystkich mozliwych frontach. oraz decorator's block. wszelkie sugestie dotyczace tematow scienno-podlogowych mile widziane. i czy wy tez tak macie, ze nienawidzicie z calego serca wykladzin podlogowych (tzw. carpeting)? czasami mam wrazenie, ze jestem ja vs. reszta tubylcow w tej kwestii. z moim mezem mna czele (to znaczy ja vs. on i jego wykladzina).

a teraz prosz, francisc ford coppola presents: (BTW - franek coppola juz nie tylko robi wina ale tez sos do spaghetti. mangia!)



Thursday, October 1, 2009

telegram

przyjechali tesciowie stop w poniedzialek inspekcja stop ataki paniki mieszane(remont) z atakami euforii stop w robocie oczywsicie zapierdal bo jakżeby inczej stop wszystkim dziekuje za kciuki i miłe słowa stop xoxox

Tuesday, September 29, 2009

Congratulations,1234 Our-First-F***ng-House-If-All-Goes-Well Lane is Yours

OMG. przyszedl email.


"Dear Anna and her hubby,

Congratulations. We have bank approval. I don't have the bank's approval conditions in hand (any bank conditions don't effect your offer or your position), but ktośtam ktośtam of Thunderbird Real Estate tells me they have to close escrow before November 13th, which I know is fine with you. The seller's will sign the bank's approval papers tonight and we'll have that in hand tomorrow.

This is great news.

We are on for tomorrow at 6:00. We have the house to ourselves.

I'm calling it a day from my end, so we'll talk tomorrow, and we'll schedule a time for a home inspection then.

Your spastic agent "

OMG!

Friday, September 25, 2009

cringe effect

z wiadomych przyczyn jestem niezmiernie przewrazliwiona na jakiekolwiek formy antysemityzmu. ale najbardziej ze wszystkiego boli mnie polski antysemityzm. i nie wiem, czy bardziej mnie boli ten jawny, w formie radia maryja ("Ja to nazywam aj waj szalom. Widać, że to jest religia handlowa. To jest handel, a nie religia w Boga"), czy ten zawoalowany, w formie psedo-intelektualnych artykulow jak ten tutaj. nie powiem, jak slysze moich czlonkow rodzinych twierdzacych ze "ameryka przeciez rzadza zydzi" albo jak mi siostra kiedys powiedziala, ze moja S.P. babcia omalo zawalu nie dostala, po tym jak sie dowiedziala, ze moj chlopak (teraz maz) to zyd, to az sciska mnie w zoladku. jak moi tesciowie byli w polsce po raz pierwszy mialam straszna paranoje, ze jakos doswiadcza tego anytsemityzmu. moi tesciowie, jak to okresla moja szwagierka to "born again jews", w sensie, ze wychowali sie oboje w tradycji zydowskiej ale bez wiekszego zangazowania. cos na ksztalt katolika, ktory chodzi do kosciola raz do roku na wielkanoc. kilka dekad temu stali sie jednak duzo bardziej religijni i obecnie generalnie wszystko sie kreci wokol synagogi i jewishness. tak wiec w tym kontekscie mialam lekka paranoje, zeby ich uchronic od tego naszego swojskiego antysemityzm. szczescie w szczesciu, ze ani oni ani moj maz nie mowia ani nie czytaja po polsku, i sa w zwiazku z tym kompletnie odizolowani od pewnych wypowiedzi. i od tych ks. rydzyka i od tych zawoalowanych.


***DOPISEK
z moim mezem poruszalam kilka razy temat polskiego anytsemityzmu, ale nie za bardzo, bo raz to starsznie mi przykro, ze czlowiek, ktorego kocham, moze byc kiedykolwiek celem czegokolwiek motywowanego nienawiscia, a dwa, ze mi wstyd potwornie. w kazdym razie jego zastanawia to, jak mozna byc anty-ktos/cos, czego sie nie zna i raczej pewnie na oczy nie widzialo. na krakowskim kazimierzu jest synagoga, w ktorej nie ma nabozenstw, poniewaz nie moga zebrac 9 mezczyzn do minjanu. wiec w tym swietle watpie, czy polak kiedys mial stycznosc zydem. teoria mojego meza jest taka, ze wynika to tylo wi wylacznie z ignorancji. trudno sie nie zgodzic.

Wednesday, September 23, 2009

ktokolwiek widzial ktokolwiek wie

snila mi sie dzis moja pierwsza milosc. oboz letni (za cholere nie pamietam gdzie), organizowany przez poznanska AM. ja: zbuntowana 15-tka swiezo przyjeta do VI L.O. on: zbuntowany 16-tek po pierwszej klasie w I L.O. chodzilismy ze soba 3 tygodnie poczym on ze mna zerwal, co zlamalo mi serce na circa 6 miesiecy. wiecie, pierwsze pocalunki w parku, trzymanie sie za reke, nie ma zartow. pol dnia usilowalam sobie dzis przypomniec jego imie. drugie pol wyciskalam wszystkie mozliwe soki z naszej-klasy i googla, ale niestety na prozno. somehow poczylam nagla potrzebe zobaczenia zdjecia tego czlowieka w wersji doroslej. w dobie naszej-klasy nie powinno to byc problemem, czyz nie? zapewne jednak gosciu nalezy do tego 1% procenta spoleczenstwa bojkotujacego social networking. bottom line - ani chybi idzie jesien bo dopadaja mnie epickie sentymenty. trzeba zaczac organizowac grudniowa pielgrzymke do ojczyny.

poza tym to blah. czekamy na wiesci z banku. watek masy krytycznej nadal aktualny, ale co tam bede przynudzac. o, za tydzien przyjezdzja tesciowie z calym bagazem swoich neuroz oraz bezwarunkwej milosci. yay.

Monday, September 21, 2009

the werewolf song

w piatek pojechalismy znow do yosemite. tym razem pozegnac sie z latem. bylo pieknie. jakby co, to plan jebniecia wszystkiego w c**j i zamieszkania w przyczepie kempingowej w gorach jest nadal aktualny.




a w nocy obudzilo mnie przerazliwe wycie, niepodobne do NICZEGO. nie powiem, serce mi troszke zamarlo ze strachu. obudzilam w panice meza, a ten na to, ze to tylko kojoty i "go back to sleep, honey". jak ktos nigdy nie slyszal kojotow wyjacych w nocy do ksiezyca, to brzmi to mniej wiecej TAK . ja obstawiam, ze kojoty to alieny.

Thursday, September 17, 2009

escrow

taki dzisiaj przyszedl email od naszego spastycznego agenta nieruchomosci. FUCKING YAY.

"Hi All,

Congratulations to ania k and jej hubby on your escrow to purchase 1234 Our First Fucking House If All Goes Well Lane. This is, of course, a short sale, so the final approval for this contract is subject to lender approval. ktośtam ktośtam of Thunderbird Real Estate tells me that the process will move quickly with this file, and we may have approval before the end of the month..

Attached is the fully signed contract and contact information tor parties involved with this transaction is in the body of this email.

Thank you to All for all your hard work."

....and the saga continues....

Sunday, September 13, 2009

and the wheels keep turning

nastala niechybnie jesien. pojechalismy dzisiaj na polnoc a tam juz buduja nasza ulubiona pumpkin patch na halloween. zaraz potem bedzie x-mas i rok 2010. umylam samochod i w ciagu dziesieciu minut zaczal lac DESZCZ. po raz pierwszy od pol roku chyba. nic to, ze caly tydzien jak gnilam pod jarzeniowka w kolchozie to w santa cruz panowaly upaly rzedu 30C, bryza od morza i lazur nieba. a ciemno robi sie juz o 20.00. jak pomysle o tych moich dojazdach hwy 17 po ciemku to az mnie sciska w zoladku... no ale nic to. z nowym rokiem nowym krokiem, po wakacjach wrocilismy napompowani energia z dwoma celami. cel 1 - pozwolcie, ze przemilcze (nie nie, nie jest to dzidzia). cel 2 - szczeniak. wczoraj pojechalismy do SPCA i byla taka jedna. moja IMMIENNICZKA.

no ale hubby, nasz rodzinny Cesar Milan, po dlugim namysle stwierdzil, ze to jednak nie TEN PIES. dobra. jest dog whispererem to mu wierze.

Wednesday, September 9, 2009

3

3 lata po smierci mojej Matki chcialabym zrobic cos epickiego. Dla niej. Spotkac sie z jej zabojca, spojrzec mu prosto w oczy i mu wybaczyc. Ale nie potrafie. Jeszcze.

Monday, September 7, 2009

monkey business

pisalam juz, ze malp w CR bylo tyle, co golebi na poznanskim rynku. dosc duzo. monkey sightings zdarzaly nam sie codziennie. w CR mozna spotkac 3 rodaje malp: kapucynki (najczesciej spotykane), wyjce, ktore wydaje takie dzwieki o swicie i zmierzchu, ze normalnie czlowiekowi cierpnie skora ze strachu, oraz ateles. generalnie wycje najtrudniez zobaczyc, bo malo sie ruszaja, stad tez nie udalo nam sie im zrobic zadnych sensownych zdjec. kapucynki sa bardzo ciekawe ludzi, zwinnie skacza po drzewach i sa przeurocze. spider monkey czyli atelesy spotkalismy w rezerwacie przyrodu curu, gdzie prowadzony jest program "rehabilitacji" spider monkeys. malpy, ktore kiedys byly zwierzakami domowymi, sa powoli przyswajane z powrotem do ich naturalnych warunkow, czyli dzungli.



matka z dzieckiem!!!!!!!!!!!






juanita - spider monkey





podaj lape


juanita nie chciala zejsc z maski naszego BeGo




kapucynka w akcji




juanita atakuje BeGo