Tuesday, January 6, 2009

walka

dziekuje wszystkim za informacje odnosnie odwolywania biletow.

na dzien dzisiejszy wyglada na to, ze maz zostaje w domu z psem, a ja jade. wakacje to defakto spotkanie z moja rodzina (na gruncie francuskim), wiec ma bardziej sens, zebym ja jechala. bardzo zly timing wszystkiego, bardzo. ale nie wyobrazam sobie zostawic nelo obcym ludziom na 12 dni, w obecnym jej stanie. pod opieka meza wiem, ze bedzie tak dlugo walczyla, ile jest jej pisane, i maz da jej komfort psychiczny i fizyczny tak dlugo, jak sie da. pozostawiona sama sobie - wole nie myslec.

nadal nie wiemy, ile zostalo czasu. nasza pani weterynarz jest niesamowita -oby moj "ludzki" lekarz mial tyle samo cierpliwosci, dokladnosci, etyki zawodowej i poswiecenia sprawie jak ta kobieta. wczorajsza rozmowa z nia wiele wyjasnila, ale niestety nie dala odpowiedzi na najwazniejsze pytanie: ile jeszcze dni? tygodni? miesiecy? na podstawie badan nie da sie okreslic. i tyle. zwierze moze zyc kilka tygodni albo kilka lat, w zaleznosci od tego, jak jego organizm przystosowuje sie do sytuacji.

nelo dzielnie walczy. chodzi za nami po domu, sledzi nasze ruchy, jest zainteresowana wychodzeniem na trawnik przed domem. natomiast nie je w ogole. przez ostatnie 3 dni wciskalam jej do pyska na sile rozmaite papki. technika nastepujaca: papka na palec wskazujacy, sila otwieram nelo pysk, wsadzam palec tak gleboko jak sie da, sila zamykam pysk. misja to 400 kalorii dziennie, minimum, ideal to 800. niewazne co, wazne sa kalorie. wczoraj dostalismy recepte na lekarstwo na nudnosci, ktore ma na celu poprawe jej apetytu. wydaje nam sie, ze zadzialalo, nelo z wlasnej woli zjadla kika sporych kawalkow indyka ( w imie zasady, ze nawet pokarmy szkodliwe sa lepsze, niz zero pokarmow). wczoraj tez po praz pierwszy podalismy jej podskornie plyny - w domu. mozna robic to u weta albo w domu, w naszym przypadku, dla spokoju i komfortu nelo, postanowilismy zaryzykowac i przeprowadzic pierwsza taka procedure w domu. dostalismy litrowe torby z roztworem bodajze solnym, rurki i igly. wbija sie igle pod skore i podaje kroplowke - w naszym przypadku 500 ml. poszlo idealnie. nelo wygladala o tym jak balon z woda, bo ten plyn ulokowal jej sie bo bokach. kosmos. i tak codziennie, do odwolania.

dziekujemy raz jeszcze wszystkim za mile slowa otuchy, dobre mysli i trzymane kciuki.

5 comments:

Anonymous said...

Dla mnie to wszystko jest zupełnie zrozumiałe i to samo bym robiła. Jak pies jest członkiem rodziny, to jest członkiem rodziny. Bardzo mi szkoda pieska, a Tobie bardzo współczuję. Okropna i smutna sytuacja.
Wiadomo, że niektóre zwierzęta są lepsze niż ludzcy przyjaciele.
Alicja

Anonymous said...

Trzymam kciuki za psine!
Pies to najwierniejszy przyjaciel, - i pewnie sobie z tego nie zdaje sprawy..

evek/ewwwek/ewa said...

ja dawno temu tez przechodzilam pomopowanie pieska plynami. nie mialam odwagi- moja mama to psinie wstrzykiwala. pomaga niesamowicie.

trzymam nadal mocno kciuki za Nelo!! a Luis sciska laplki!
3majcie sie wszyscy!

Anonymous said...

Ania, kiedy wyjezdzasz?

ania k said...

aniu- w srode wieczorem (1/14).