Monday, December 1, 2008

święta święta i po świętach redux

z wakacyjnych powrotów najbardziej nienawidzę rozpakowywania się. stos tobołów wszędzie porozwalanych na podłodze powoduje mnie nerwowe swędzenie oraz mały atak paniki. poza tym te powroty do pracy i z powrotem wdrażanie się w rutynę dnia roboczego też są do dupy.

south lake tahoe przypomina mi trochę zakopane. wiem wiem, do zakopanego pewnie mu daleko, ale jakoś nagromadzenie kiczu i badziewia turystycznego, tanich hoteli bez ładu i składu, turystów przechadzających się w tę i z powrotem po głównej ulicy, futra sztuczne i czasami prawdziwe plus góry w tle jakoś kojarzą mi się swojsko. w zakopanym byłam ostatnio bodajże jakieś 14 lat temu, więc pewnie dużo się zmieniło. zakopane rekompensuje historią bohemy artystycznej, a SLT historią ekscentrycznych pionerów . jednego dnia udaliśmy się na popularny szlak i jakże swojski był widok turystów w skórzanych kurtaczkach, kozaczkach na obcasach, z torebkami marki coach. wystarczy jednak pojechać trochę dalej i jest się już samemu na łonie natury, i to całkiem niezłej natury. i tak w ogóle, może od tego łażenia po szlakach a może od skojarzenia z zakopanem zrobiło mi się nostalgicznie, zatęskniłam za tatrami, schroniskami górskimi (które tutaj nie istnieją), góralami, oscypkami i skarpetami z gryzącej wełny, pociągiem trasy poznań-zakopane oraz pierogami na krupówkach. chyba się starzeję...

4 comments:

Anonymous said...

Tam sie starzejesz. Nostalgia i tyle. A tak w ogole to dzis rano myslalam o Tobie, bo porownywalam swoje i Twoje powroty do domu z wyjazdow urlopwych i wyszlo mi, ze Ty ustawilas sie lepiej z tegoz powodu, ze wracasz z zimnego do cieplego, a ja z cieplego do zimnego.

ania k said...

to fakt, wrocilismy z zimnego do cieplego, co lagodzi troche depreche po-urlopowa. a ty lepiej opowiadaj jak bylo!!!!!!!!!!!

Anonymous said...

Opowiem, opowiem. Napisze cos w tym tygodniu. Rzec tylko, ze jak powiedzialam do Hjuston w rozmowie telefonicznej wygladam teraz jak panienka z solarium. Powinnam zalozyc mini i kozaki w ta nasza piekna chicagowska pogode i lans pelny :)

Anonymous said...

bardzo lubie lake tahoe. bylam tam 2 razy. wybralismy sie na bardzo kiczowaty rejs stateczkiem po jeziorze. bylo fantastycznie. pilismy b duzo wina i ogladalismy gory. niektorzy spedzali takze dosc duzo czasu i pieniedzy w kasynie.