Wednesday, September 3, 2008

greetings from the cowboy country























4 comments:

Anonymous said...

ale suuuuuper. ciekawe czy bedzie ci tego brakowac po przeprowadzce do texasu

Anonymous said...

cudowne!!!! Prosze podaj namiary jak tam sie dostac, juz dodaje do moich planow przyszlorocznych. A kiedy Wy sie przeprowadzacie do Teksasu?

Anonymous said...

Jezu, moze ja powinnam zaczac wyjezdzac na kempingi i biwaki? Pieknie.

ania k said...

hjuston: Wez nic mi nie mow najblizej to chyba do Big Bend - z 400 mil. porazka. no ale zawsze musi byc cos za cos.
suvka: miejscowosc nazywa sie bridgeport, ca. jest to straszne odludzie, co dla mnie jest jednym z wiekszych atutow tego miejsca (poza oczywistymi, czyli okolicznosciami przyrody). za wschodnia granica yosemite (ok 40 mil od tayoga pass. jest to national forest, czyli psy mozna zabierac na szlaki wszystkie (co dla nas ma ogrone znaczenie, bo wszedzie jezdzimi z psem), jest 1/20 ludzi w porownaniu z yosemite i de facto te same krajobrazy. miliony jezior gorskich, gorace zrodla, piekne strumienie, gdzie mozna lowic ryby. normalni eraj. gdybym mogla, to bym tam kupila dom ....

ania: no ba. wszystko przed wami!