Wednesday, August 20, 2008

next stop: bangalore, india

bedac mloda kontraktorka oferujaca swoje uslugi pewnej gigantycznej korporacji z branzy komputerowo/internetowej w tzw. dolinie krzemowej, czasami mam wrazenie, ze znalazlam sie w new dehli tudziez bangalore. stereotyp hindusa dominujacego amerykanska branze IT nie byl mi obcy, aczkolwiek przyznam, ze jestem w dosc ciezkim szoku. nie wiem, czym sie zajmuja ludzie na pietrze budynku ( a tych budynkow na campusie jest bagatela, 30), gdzie na razie okupuje pokoje konferencyjne, ale domyslam sie, ze sa to glownie develeporzy i programisci. i powiem tyle, ze bialasa nie uswiadczysz. jedynie w pokojach dyrektorskich, mieszczacych sie wzdluz scian, zza zaluzji widac ze upper management to jednak jankesi. ale juz lower management oraz szeregowi to, w 95%, hindusi. 2 managerow mojego projektu tez jest, owszem, z indii, mimo ze projekt nie jest IT tylko lingwistyczny. co ciekawe, dwoch managerow na szczycie lancucha naszego projektu, to a jakze, amerykanie. przysiegam, ze ten hinduski, dukajacy akcent sni mi sie po nocach. weszlam nawet na googla, bo jestem po prostu ciekawa, jak to sie stalo, ze kurna hindusi zdominowali az w takim stopniu ta wysoko platna i trudna branze w usa. w jednym z arykulow znalazlam to:

When people call Silicon Valley's Indian population a mafia, they mean that the immigrants who live in the Bay Area and work in high tech--roughly 200,000, according to siliconindia magazine--have formed an amazing web. Indians invest in one another's companies, sit on one another's boards, and hire each other in key jobs. Many live in close proximity and hang out together. The network might be only mildly interesting if so many of the Valley's Indian immigrants hadn't become phenomenally wealthy and successful in the past ten years. People don't necessarily think of it this way, but Bay Area Indian immigrants represent America's most successful immigrant group. Collectively, they've created companies that account for $235 billion of market value. (...)
Indian engineers have been coming to the U.S. in increasing numbers since the early 1970s; almost half the H-1B visas given by the State Department go to Indian engineers (H-1Bs are granted to foreigners who have specialized skills or are, oddly enough, fashion models). High-tech companies need people desperately--U.S. engineering schools simply don't produce enough graduates to fill the specialized jobs the high-tech industry creates. According to the Information Technology Association of America, a trade group in Arlington, Va., more than 800,000 infotech jobs will go begging this year. And the engineers U.S. schools do produce typically aren't as talented as those from India. Many Indian immigrants have graduated from schools that make Harvard and MIT seem easy to get into.


i to tyle z refleksji na dzien dzisiejszy. ide jesc fasolke po bretonsku (tak, sama ugotowalam) i uwolnic umysl od mojej hinduskiej mafii choc na kila godzin.

5 comments:

Anonymous said...

b ciekawe.
mnie to w sumie nie rusza. przerazajaca jest natomiast liczba specjalistow z chin. czytalam gdzies, ze w chinach jest 200 mln ludzi z doktoratem. jesli jest to prawdziwa informacja to jest to troche przerazajace.

Anonymous said...

Ja tez pracuje w branzy IT i my rowniez mamy sporo kontraktorow z Indii. Ogolnie mamy sporo pracownikow z roznych stron swiata, gdyz kilka lat temu owczesny zarzad firmy rozdawal H1B na prawo i lewo (sama sie tak wlasnie zalapalam). Z niektorymi sie mi jest trudno dogadac, a inni mowia rewelacyjne angielszczyzna z minimalnym akcentem. Szkoda, ze ja tak nie mowie.

ania k said...
This comment has been removed by the author.
ania k said...

hjuston: mi raczej chodzi tylko o troche niespodziewany szok kulturowy. i fenomen lokalny. i jego skale.

suvka: no wlasnie, wizy H1.ale z tego co sie orientuje to w obecnych czasach firmy raczej niechetnie

Anonymous said...

Wydaje mi sie, ze w Chicago tez jest sporo Hindusow. Kazdego ranka jest ich naprawde wielu na ulicach i w pociagu. Zadna inna nacja nie rzuca sie tak w oczy. Hazbend kiedys pracowal w branzy finansowo-gieldowej i we wszystkich dzialach jego firmy software/IT/web bylo ich wielu. Moze oni po prostu sie do tego nadaja.