Wednesday, August 6, 2008

that obscure object of desire

w ramach prezentu rocznicowo-imieninowego hubby postanowil, ze czas rozpoczac nowa ere w moim zyciu. nowa jakosc zycia. ze ja potrzebuje iphone. sek w tym, ze nie ma, ze jedziesz do sklepu i kupujesz. od momentu, kiedy wyszedl nowy iphone 3G kilka tygodni temu, codziennie jest doslownie wymiatany ze sklepow. bylismy w apple store w SF w niedziele - nie bylo. AT&T store - zapomnij. trzeba zamowic a potem czekac 3 tygodnie. dzis rano wyjechalismy skoro swit, aby byc w apple store w los gatos w momencie otwarcia (8 rano). wczoraj hubby dzwonil sie upewnic, czy bedzie rano dostawa. normalnie jak za komuny, z papierem toaletowym. (abstrahujac, nawet mu nie mowilam o tym skojarzeniu, bo on by i tak nie skumal, dla przecietnego amerykanina kolejki po papier toaletowy czy mieso to czysta abstrakcja) jechalismy, majac nadzieje, ze kolejka bedzie mala, i ze starczy dla nas. o 8.05 bylismy w sklepie, kolejki nie bylo, iphony byly. wracajac juz z powrotem hubby powiedzial "you will be a brand new person, you'll see".

4 comments:

Anonymous said...

Bedziesz wkrotce, jak moja chicagowska blogowa kolezanka Lonelystar, ktora tez wlasnie kupila sobie iPhone i jest w nim zakochana bardziej niz w nowym Batmanie.

evek/ewwwek/ewa said...

no nie.... kolejna blogowa kolezanka z iPhonem?? bo ja sie zaraz zaczne dziwnie czuc tutaj bez iPhona ;O)

poprosze jednak o recenzje...

ale zeby o 8 rano po telefon jechac... swiat zwariowal! ;O)

Anonymous said...

hehe my tez na rocznice postanowilismy sobie kupic. czyli juz 26go sierpnia

ania k said...

hjuston: copycats!
ewa: primo: witam. secundo: recenzje napisze wkrotce. tzn. mu juz mamy jeden iphone w domostwie od grudnia, wiec az tak wielka nowosc dla mnie to nie bedzie, ale mysle, ze i tak jakosc mojego zycia ulegnie zmianie, na lepsze rzecz jasna ;)